Produkcja binauralnego “Słuchowiska karkonoskiego” – case study

Realizacja słuchowiska binauralnego to proces, w którym technologia spotyka się z najbardziej pierwotną formą kontaktu z kulturą – opowieścią. Jako producentka i reżyserka projektu „Słuchowisko karkonoskie”, realizowanego przez fundację Art Connections, od początku zakładałam, że nasza praca będzie czymś więcej niż tylko rejestracją dźwięku. Chcieliśmy stworzyć narzędzie, które przybliży legendy karkonoskie, historię regionu i postać samego Karkonosza, znanego pod różnymi imionami po polskiej, czeskiej i niemieckiej stronie gór, wykorzystując do tego pełen potencjał współczesnej inżynierii dźwięku.

Dlaczego wybraliśmy dźwięk?

Wybór słuchowiska jako formy przekazu był decyzją strategiczną, wynikającą z kilku istotnych przesłanek. Po pierwsze, słuchowisko cechuje ogromna plastyczność – pozwala na budowanie światów, których realizacja w formie filmu czy animacji byłaby nieporównywalnie droższa i bardziej czasochłonna. W audio jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia, co pozwala na swobodne operowanie motywami przyrody, tajemnicy i magii, tak istotnymi w podaniach o Duchu Gór.

Po drugie, i co dla mnie najważniejsze, słuchowisko stanowi kontrę dla współczesnego zalewu krótkich form wizualnych. Żyjemy w świecie szybkich cięć montażowych, które realnie skracają poziom koncentracji u odbiorców w każdym wieku. Decyzja o celowym wyłączeniu jednego zmysłu – wzroku – ma na celu trenowanie uważności i skupienia. Zachęcanie do odsłuchu w cichym, zaciemnionym pomieszczeniu lub organizacja pokazów w całkowitej ciemności sprzyja aktywnemu wypoczynkowi. To powrót do korzeni, który, jak się okazało podczas rozmów po pokazach, wielu osobom przypomina Teatr Polskiego Radia z dzieciństwa czy słuchanie bajek przed snem.

Zespół i przygotowania

Realizacja tak złożonego projektu wymagała precyzyjnego doboru zespołu. Oprócz mojej roli (producentki i reżyserki odpowiedzialnej za logistykę i ostateczny kształt utworu), kluczowe znaczenie mieli:

  • Reżyser dźwięku i kompozytor – odpowiedzialny za warstwę muzyczną, nagrania i sound design.
  • Scenarzysta – przygotował tekst na podstawie legend i „Księgi Ducha Gór” Carla Hauptmanna.
  • Montażystka efektów dźwiękowych – jej rola była kluczowa ze względu na binauralny charakter projektu; musiała precyzyjnie ułożyć setki dźwięków w przestrzeni 3D.
  • Zespół aktorski.

Ważnym aspektem był fakt, że scenarzysta otrzymał informacje o binauralnym charakterze słuchowiska jeszcze przed rozpoczęciem pracy. Wpłynęło to bezpośrednio na konstrukcję scenariusza. Wiedząc, że dysponujemy szeroką płaszczyzną dźwiękową, mogliśmy zrezygnować ze szczegółowego opisywania gestów czy czynności przez narratora. Zamiast mówić, że bohater otwiera drzwi lub idzie przez las, po prostu to słyszymy. Dzięki temu w didaskaliach pojawiło się znacznie więcej oznaczeń dźwiękowych, a tekst stał się lżejszy i bardziej dynamiczny.

Praca w studio: Wspólna energia

Jedną z najważniejszych decyzji produkcyjnych był sposób nagrywania aktorów. Choć standardem rynkowym jest nagrywanie każdego aktora osobno i późniejsze łączenie ścieżek, ja zdecydowałam się na nagrania wspólne, w jednym pomieszczeniu. Wyjątkiem była jedynie narratorka.

Początkowo zespół aktorski miał pewne wątpliwości, jednak szybko okazało się, że to rozwiązanie buduje zupełnie inną jakość. Aktorzy wchodzili w naturalne interakcje, reagowali na siebie, inspirowali się nawzajem. To było nagrywanie scen „live”, a nie sztuczny montaż wypowiedzi kierowanych w pustkę. Choć taka metoda może nieco obniżać chirurgiczną precyzję pracy nad pojedynczą rolą, ostateczny efekt jest znacznie bardziej autentyczny i swobodny.

Podobne, nieszablonowe podejście zastosowaliśmy przy narracji. Narratorka nie pełni tu roli „głosu Boga”, który beznamiętnie relacjonuje zdarzenia. Jest ona gawędziarką (storytellerką). Stara się zachować obiektywizm, ale daje się ponieść emocjom – reaguje na komizm sytuacji, zaraża się nastrojem bohaterów, czasem zaśmieje się pod nosem. To sprawia, że opowieść staje się bliższa słuchaczowi, bardziej ludzka.

Magia binauralności i postprodukcja

Binauralność dźwięku wpłynęła na słuchowisko w sposób fundamentalny. Pozwoliła nam umiejscowić słuchacza w samym środku świata przedstawionego, co potęguje immersyjność. Najlepiej widać to w scenach „podróży przez świat” w pierwszym odcinku. Karkonosz przenosi siebie i Kobietę w różne miejsca, a słuchacz wędruje wraz z nimi – od szumu Morza Północnego, przez gwar Londynu, aż po potężne brzmienie organów w Watykanie.

Co ciekawe, efektu tego nie osiągnęliśmy poprzez nagrywanie aktorów przy pomocy tzw. „sztucznej głowy”. Cała binauralność została wypracowana na etapie postprodukcji i montażu, przy wykorzystaniu bogatych bibliotek efektów oraz zaawansowanych technik panoramowania dźwięku. Pozwoliło to na większą kontrolę nad narracją i precyzyjne budowanie magicznej atmosfery Karkonoszy.

Wyzwanie: Prezentacja publiczna

Słuchowisko binauralne z założenia przeznaczone jest do słuchania na słuchawkach – tylko wtedy uzyskujemy pełny efekt 3D. Stanowiło to jednak problem przy planowaniu pokazów publicznych. Chcąc uniknąć izolowania uczestników pod nausznikami, nasz reżyser dźwięku podjął decyzję o przygotowaniu prezentacji przestrzennej z wykorzystaniem systemu ośmiu głośników (oktafonia).

System ten imituje rozwiązanie kinowe i pozwala na „ogrania” przestrzeni sali w taki sposób, by zbiorowy odsłuch w ciemności zachował charakter immersyjny. To rozwiązanie sprawdziło się znakomicie, tworząc z odsłuchu wydarzenie społeczne, a jednocześnie pozwalając na głębokie skupienie, o które tak trudno w dzisiejszym świecie.

Podsumowanie

„Słuchowisko karkonoskie” to dla mnie jako producentki i reżyserki dowód na to, że tradycyjna opowieść wsparta nowoczesną technologią ma ogromną siłę rażenia. Dzięki rezygnacji z obrazu, postawieniu na naturalne interakcje między aktorami oraz wykorzystaniu dźwięku przestrzennego, udało nam się stworzyć utwór, który nie tylko przybliża historię regionu, ale też daje słuchaczowi przestrzeń na oddech i własną wyobraźnię. To projekt, który na nowo definiuje sposób, w jaki możemy obcować z lokalnymi legendami, dbając przy tym o uważność i autentyczność przekazu. Na chwałę Karkonoszy i ku radości słuchaczy – mam nadzieję, że te historie będą wybrzmiewać jeszcze długo.

Skip to content